droga-do...


::księga gości
::




nie chcę już chodzić utartymi ścieżkami. znam je już na pamięć.
nie patrząc podnoszę nogi omijając kałuże, przeskakuję kamienie i odgarniam gałęzie.
w tym samym miejscu zatrzymuję się sięgając po maliny a czasami dwa kroki dalej kosztuję cierpką aronię.
i to jest strasznie zachowawcze
to jest po prostu nudne
znowu czas na zmiany...


bez podziałów
mama anieli
raf coś dla Ciebie :-)
eryk
luna
tuv
selwa
młoda mama
k-sniecha
panna
baśka
starsza mama
chimera
gio
lafemme
naja2
sheena
inna mama
godi
zimna mama
calamity
p.
ojciec
diabeł
g.

mój smok
9
8
7
6/2
6/1
5/3
5/2
5/1
4
3
2
1


2012
styczeń
2011
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
krótko z frontu


Ubrałam się w małą czarną w związku ze swoim gwiazdkowym prezentem. Osobisty stwierdził, że to chyba pierwszy raz, od kiedy się znamy. Przyznałam mu rację. Jakoś nie czuję się dobrze w krótkich obcisłych sukienkach. Prośbę bym chwilę jeszcze po powrocie w niej pochodziła realizowałam jeszcze tylko przez pół godziny, bo przecież się Osobistemu nie przyznałam, ale pod spodem to ja gorset miałam, co by ciało rozmemłane nieco ściubić do kupy i kształtu nadać. Więc sztywno i ciasno mi było. Obiecałam, że jeszcze kiedyś założę
J

No cóż kształty już nie te. A i kondycja pozostawia wiele do życzenia. Koleżanka mnie zmotywowała i się zapisałam na fitness. We wtorek raz byłam. Do piątku mnie bolały różne części ciała i mięśnie, o których pojęcia nie miałam, że je mam.
Zbieram odwagę by pójść jutro.

Córka Najstarsza dalej domu nie odwiedziła, bo niby kasy na podróże nie ma. Za to wysłałam jej kurtę i szaliki pocztą. BTW jestem pod wrażeniem szybkości działania poczty polskiej. Wysłałam rano w poniedziałek, a na drugi dzień przed 12-stą już paczkę na śląsku odebrali. Jak dla mnie błyskawica. I zadeklarowała  (Najstarsza znaczy  się nie Poczta polska), że naukę podejmie w liceum dla pracujących. Osobisty nawet jej świadectwa dowiózł, jak był w okolicy służbowo. Dzielny jest. Ja córki swej dalej nie mam siły oglądać. Też byłam zakochana, ale szkoły nie rzucałam. Jacyś tacy odpowiedzialniejsi byliśmy czy cuś. Ale pożyjemy zobaczymy. 


droga-do 2012-01-23 16:34:03
skomentuj (1)
chodząca deklaracja



Image Hosted by ImageShack.us
droga-do 2012-01-23 13:45:45
skomentuj (0)
pocieszka
fffxxx
droga-do 2012-01-02 13:19:19
skomentuj (1)
2 miesiące bez wpisu...


no i proszę, można nie pisać pamiętnika :-)


za nami święta w mocno jak na jedną rodzinę pomnijeszonym gronie. bez taty i bez córki.
Niby miała przyjechać jeśli jej wolne kierowniczka da (tak, tak, pracuje na poczcie) ale jakoś nie dotarła i nawet nie zadzwoniła.

Przyznam, że cała rodzina skrupulatnie pomijała milczeniem brak Najstarszej na Wigilii. To chyba nie jest zdrowe.
Za to stwierdziliśmy z Osobistym, że nie ma co na nią czekać i za nią jej pokój posprzątać i zacząć przesunięcia mieszkalne zaplanowane wczesniej na czas kiedy moja córka studentką juz będzie.


Super prezencik dostałam: bilety na koncert karnawałowy w teatrze muzycznym w łodzi. Ciesze sie bardzo. Na okoliczność tą juz sobie sukienkę na wyprzedaży kupiłam :-)  Mała rzecz a cieszy.


Pozdrawiam Noworocznie i życzę wszystkim by rok 2012 był lepszy od 2011.

droga-do 2012-01-02 12:08:29
skomentuj (1)
co u Najstarszej?

Moja „dopiero co dorosła” córka w końcu odebrała telefon. Dobre i to. Żyje i zdrowa jest. W ciąży też nie ( a co pytałam). Na razie mieszkają z rodzicami chłopaka ale już mają umówione mieszkanie. Oboje do pracy idą.

Używane przeze mnie za często określenie prac jakie można wykonywać bez żadnej szkoły tj. „rozkładać chemię w Tesco” aż za bardzo zbliżyło się do rzeczywistości, bo moja naprawdę zdolna córka będzie „siedzieć na kasie w hipermarkecie”.

I proszę niech mnie nikt nie zrozumie źle, bo praca w hipermarkecie to uczciwa praca i mam nawet kilka koleżanek, które tak pracują, co więcej znam kilkoro młodych ludzi po studiach co pracę tę podjęli tym niemniej, żadna z tych osób zadowolona z pracy nie jest.

Taka się czuję „disappointed”. (Nie do wiary ale zabrakło mi polskiego słowa. W każdym razie tłumacz przetłumaczył jako rozczarowany/zawiedziony i to chyba słowa których szukałam.)

No żeby nawet szkoły średniej nie skończyć? Pal licho maturę! Ale co będzie pokazywać starając się o pracę? Świadectwo z gimnazjum?!?!

Więc jak napisałam powyżej jestem mocno disappointed.

W każdym razie rozmawiałyśmy. Obiecała odbierać telefony lub oddzwaniać. Przyjechać też ma w okolicach 20-go (bo dowód odebrać z urzędu musi), ma ze szkoły dokumenty odebrać i wziąć trochę ciuchów. Pewnie liczyć na to że sprzątnie pokój to nie powinnam. I tyle. Przypomniałam jej, że swobodę zawsze miała, awantur nikt w domu nie urządzał. Zapewniłam, że i tym razem będzie podobnie. W końcu jest dorosła i sama podejmuje wybory na miarę swej dorosłości.

Usłyszałam ciekawą rzecz, że matura i studia „to były wasze oczekiwania nie moje”. Tu niech mnie kto pokroi ale czuję, że ukochany nieźle jej w głowie przemeblował. Sam chyba żadnej szkoły nie skończył, to i nie chce by dziewczyna była lepsza od niego.

Skąd wiem? Sama przez to przeszłam. I chciałabym się mylić i za klika lat wejść na Pałac Kultury i to odszczekać. Bo chcę by Moja Córka była szczęśliwa. Bo wiecie szczęście to cieszenie się tym co mamy.

Może to kolejne pokolenie po prostu nie staje na starcie w wyścigu szczurów?


droga-do 2011-11-02 22:26:05
skomentuj (4)
rok nad wyraz ciężki

Nie ma się, co oszukiwać. Odniosłam spektakularną wychowawczą porażkę. Ja wyjechana z Osobistym  na urlopie, a w tym czasie Najstarsza moja ”już pełnoletnia” córka się wzięła i „wyprowadziła”.  Znaczy dom opuściła. Wygląda na to, że szkołę też. Zostawiła też syf maksymalny w swoim pokoju.
Noż kurwa… Mój liberalizm okazał się do dupy. Trzeba chyba rodzicem tyranem i strażnikiem być to może dzieci lepiej się chowają.Rozważałam i owszem opcję, że może po nią pojechać? Za włosy ciągnąc i kopiąc po drodze w dupę do samochodu wsadzić i w ten sposób okazując troskę rodzicielską do domu z powrotem sprowadzić. Niestety jakoś się nie widzę. Przecież potem jej w domu nie przykuję łańcuchem.
Szczerze mówiąc sądzę, że naje się tam na tym śląsku chłodu, głodu, cierpienia i pokonana życiem wróci, i pewnie ją przyjmiemy. Ale szkoły mi szkoda. Bo przecież ten „upadek” zajmie jej trochę czasu i raczej możliwość zdania matury w niebyt odejdzie. Powtarzam sobie, że i bez matury ludzie jakoś żyją i części się nawet dobrze powodzi. Może to i ten przypadek a może i nie. 
W ogóle to niby taka dorosła a tak nieodpowiedzialnie się zachowała. Telefonu też nie odbiera. Sms-a dostałam „będę się czasem kontaktować”… i inny tekścior „pogodziłam się z konsekwencjami”. Żeby, chociaż miała pojęcie o konsekwencjach i nie tylko tych krótkoterminowych. Przecież wie, że siłą bym jej nie zatrzymywała. Pewnie bym nawet pomogła pakować. Może jedynie nalegałabym na posprzątanie swego pokoju, bo malowanie ścian, które zabazgrała różnymi dziwnymi sentencjami i substancjami to pewnie i tak sam będę robić (mimo jej wcześniejszych solennych obietnic).

I żal mi Osobistego. Bo z tego wszystkiego to chyba bardzo przeżył. Sądził, że zdołał przez te kilka lat naszego pożycia przekazać kilka wartości moim córkom, a tu taki zonk.
Sama też się obwiniam. Że niby jej zawsze najmniej czasu poświęcałam. A teraz, kiedy Pocieszka na świecie jest to w ogóle.  Hmmm… pozwalałam na za dużo. Swobodę miała. Ja też miałam, ale jakoś tak więcej odpowiedzialności za własne życie człek czuł.

Mnie to się nawet taki schemat śnił, że za x lat,(gdy nas już na tym świecie nie ma) wtedy pojawia się Najstarsza (wtedy już „element” wyspecjalizowany w finansowaniu siebie z opieki społecznej) i „wspaniałomyślnie” przejmuje opiekę nad niepełnosprawną siostrą (a także jej rentą/zasiłkiem etc.) Wini mnie kto za to czarnowidztwo? 

droga-do 2011-10-31 10:32:25
skomentuj (0)
Niani poszukiwaliśmy w ostatni weekend

Ta pierwsza tydzień „wytrzymała”. Z powodów rodzinnych musiała zrezygnować. Szkoda. Ze względu na wiek 30+ zgodziliśmy się płacić jej więcej niż wynosi normalne wynagrodzenie niani w naszym zaścianku.

Bo wiecie z nianiami jak szukacie to jest tak: stado 20-stek, co to „doświadczenia z dziećmi nie mają, szkołę skończyły lub są w trakcie zaocznych studiów, a pracy przecież nie ma innej, no i w ogóle to dzieci one przecież lubią, bo kuzynka/siostra ma i one to się czasami nimi zajmują”, albo wataha emerytek „no przecież swoje dzieci odchowałam, wnuczęta też, i pilnowałam już zarobkowo, i nic się nie bójcie i dziecko nakarmię i wam „leniuszków” narobię, poprzedni Państwo bardzo chwalili moją kuchnię”.

Dałam ogłoszenie na lokalnym portalu i na drugi dzień już żałowałam. Telefon dzwonił nieustannie, e-mail zatkany.  Umówiłam kilka i w niedzielę mieliśmy casting. Pracowicie tłumaczyłam, że w niedzielę, bo tylko w ten dzień możemy się obydwoje z kandydatkami spotkać. W końcu szukamy osoby, której nie tylko własne dziecię powierzamy na kilka godzin, ale i dom.

Wykończyło nas to. I były wszystkie cytaty jak wyżej. I była jedna 20-stka, którą zaprosiłam, bo pedagogikę studiuje i mężatka.
Przyszła w mini i wysokich butach. Nie powiem prezentowała się aż za dobrze. Osobistemu od razu po spotkaniu (mając w pamięci odsłonięte udo) rzekłam „młódkom stanowcze NIE!”. I serio nawet nie o to chodzi, że ubiór do pilnowania dziecka się nie nadawał, bo przecież to była rozmowa kwalifikacyjna, ale pani dowcipu nie wyłapała, kiedy zapytałam „to ile będzie nam Pani płacić, za to, że się na naszym dziecku nauczy jak się w przyszłości swoim zajmować?”.  Swoją drogą najdroższa była. Gdzie tu logika?

Po całym dniu decyzję podjęliśmy. Jedna nie dotarła, a szkoda. Bo dziś ją spotkałam. Dni jej się pomyliły. Sądziła, że na poniedziałek się umówiliśmy, bo kto tam pracuje w niedzielę. (Zatroskani rodzice chciałoby się powiedzieć.)
Szkoda, bo taka najmłodsza z tych emerytek. I bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało na ulicy. Szkoda… Osobisty mówi, że mam ją w rezerwie trzymać. W końcu do trzech razy sztuka. Jak z tą wybraną wczoraj nie wypali uderzę do tej „spóźnionej o jeden dzień…”


droga-do 2011-09-26 22:05:34
skomentuj (0)