o jej jej…

Standardowy

córka do mnie na święta z wnukiem przyjechała. i z przyszłym mężem. ten już pojechał. piszę to z entuzjazmem prawdziwej „teściowej” ;-))) tak to o mnie te kawały hej!

nie za wiele mogę go jeszcze chwalić, a ganić nie będę bo jednak moja córka coś w nim widzi (to coś głęboko przede mną ukryte rzecz jasna ;-)))

mam nowy wisior. takie prymitywne etno. i taką też nazwę dostał. proszę państwa oto ETNO!

ETNO

pierwsza próba wstawienia zdjęcia

Standardowy

Na próbę wcale nie moja pierwsza praca, ale ta która sprawiła najwięcej radości i to nie procesem powstawania czy też efektem końcowym ale faktem, że upominek przyjęła moja ulubiona polska autorka urban fantasy – Aneta Jadowska.

wisior zrobiony z : drut posrebrzany i miodowy agat.

podarowane Anecie

podarowane Anecie

dla potomności

Standardowy

Większość mi maleje. np. odporność, wytrzymałość cierpliwość, kondycja.
Rosną te cechy o których wolałabym zapomnieć. np. wiek. nieubłaganie, niezauważalnie i bach! następne urodziny. Najlepszy prezent nie osłodzi świadomości, że robię się STARA!
Rośnie też waga. Nie będę faktu długo komentować, by się nie denerwować.

Generalnie rośnie nerwowość związana z przyrostem powyższych „przymiotów”. Samodzielnie zdiagnozowałam zatem u siebie DEPRESJĘ. Jestem dzielna i zaradna więc postanowiłam poszukać na nią lekarstwa.

I wymyśliłam, że muszę TWORZYĆ. taaa…

Zainwestowałam w materiały, narzędzia zorganizował Osobisty, siostra podrzuciła też sporo wszystkiego i od 2-3 tygodni robię wisiory. Brzmi mocno prawda? Nie napiszę wszak wisiorki, bo większość jednak pokaźne rozmiary ma , a jak kto próbował to wie, że jednak trudniej robić małe bo i precyzji i doświadczenia większego wymagają. Więc są WISIORY.
Początki trudne i motywacji potrzeba nieustającej, zatem wysyłam wszem i wobec zdjęcia każdego mojego jednego rękodzieła.
A że bałaganiara jestem i a chcę jednak zostawić sobie ślad po nich, przypomniało mi się , że to dość solidne miejsce. Tyle lat a mnie nie skasowali…

Zaraz się wiec nauczę i będę zdjęcia sobie tu wklejała dla potomności i siebie samej.

wyjechali na wakacje

Standardowy

Diety nie dla mnie, ze sportem czy też fitnessem wszelakim także mi nie po drodze…

Wychodzi na to, że tyć mi pozostaje i cieszyć się życiem.

Do godziny 9:30 rano sądziłam, że coroczny tygodniowy urlop bez dzieci spędzimy razem w nadmorskim mieszkanku delektując się ciszą, oglądając filmy dla dorosłych i czytając książki. (Jak widać wraz z przyrostem wieku libido spada i przed niczym nie limitowanym seksem pojawiło się na liście mnóstwo innych rzeczy, które można robić, kiedy dzieci daleko.)

Po 9:30 Osobisty wyskoczył z propozycją nie do odrzucenia i okazało się, że będziemy Rzym zwiedzać a później Sycylię oglądać.
Nie protestowałam. Poprzednia wizyta w Italii była bardzo miła a i imię dla naszej Pocieszki stamtąd przywieźliśmy.

Ogólnie to sądzę, że się Osobisty z zawodem rozminął. Powinien być zawodowym turystą. Planowanie mu świetnie wychodzi. Noclegi wprost genialne wynajduje.

zmiany

Standardowy

Nie to, że się rwałam lub pchałam do „ulepszenia”, ale mnie logowanie wnerwiało, bo nie mogłam…

ech piszą co niektórzy, że „blogu 10 lat minęło…”

U mnie nawet więcej, więc będzie mi smoka mocno brakowało. Chimerka wydoroślała i się rozmnożyła, zatem i czasu na wstawianie nowego nie znajdzie.

Ale niech blog nawet i w tej formie istnienie, bo mi „pamięć” zastępuje.

W starego pryka się zresztą mam ochotę pobawić i powspominać „stare piękne czasy”, kiedy to na blogu huczało, sama odwiedzałam nieskończoną ilość innych a ludziskom generalnie komentować się chciało. A działo się działo. Jak komuś znajomemu wspominałam, że tego pisarza mordercę od Amoku miałam okazję spotkać a i korespondowałam trochę to i tak nie wierzy. Uff…

Na szczęście blog nie tylko niefartowne znajomości przyniósł. Do tej pory kilka osób odbiera ode mnie telefony a g. nawet spotkał się ze mną przejeżdżając przez Włocławek.

No i Osobisty… kto by pomyślał. Tyle lat a my cały czas razem. I też rozmnożeni ;-)
Podsumowując dobrze, że kiedyś znajomy z czata Grzegorz podsunął mi linka do blogów. Śmiało mogę powiedzieć, że blog życie moje zmienił.